Historia | Podziemie niepodległościowe

“Zginął jako żołnierz AK”

Chowani w bezimiennych mogiłach, po zmroku. Mieli zostać wymazani z historii. A jednak, niektóre groby udało się odnaleźć. W Dzień Zaduszny wspominamy Żołnierzy Wyklętych z Ziemi Lubawskiej.

MARCJAN SARNOWSKI “CICHY”

“Sarnowski, któremu udało się wymknąć z obławy w Osowcu, ukrywał się między innymi u rodziny Tomaszewskich w Szwarcenowie. 3 stycznia 1947 r. w Buczku został zastrzelony przez patrol milicyjny z Krotoszyn (pow. lubawski). Na temat okoliczności śmierci “Cichego” krążą różne relacje ustne. Nie zachowały się żadne dokumenty świadczące o donosach na temat miejsca ukrywania się Sarnowskiego. Być może milicjanci natknęli się na niego zupełnie przypadkowo w pobliżu gospodarstwa, w którym przebywał. Jeden z milicjantów po rozpoznaniu poszukiwanego od ponad pół roku żołnierza rzucił mu rozkaz “Ręce do góry!”, a zaskoczony “Cichy” zaczął uciekać. Wówczas został zastrzelony. O jego śmierci rodzinę Sarnowskich powiadomił jeden z członków oddziału/ 8 stycznia 1947 r. “Cichego” pochowano potajemnie w bezimiennej mogile na cmentarzu w Nowym Mieście Lubawskim” przy ul. Grunwaldzkiej. Rodzinie dość szybko udało się ustalić jego miejsce pochówku, dlatego od wiosny 1947 r. opiekuje się jego grobem.”

Dziś na nagrobku Marcjana widnieje napis “Zginął jako żołnierz AK za wolną ojczyznę”.

FRANCISZEK JADANOWSKI “LEW”

Kilka dni później podobny los spotkał innego żołnierza oddziału “Cichego”, Franciszka Jadaowskiego “Lwa”. Według zachowanej relacji jednego z uczestników akcji, okoliczności jego śmierci wyglądały następująco: Postanowiono zrobić na niego zasadzkę. Przed północą wyruszyły trzy samochody ciężarową z załogą ok. 15 uzbrojonych ludzi między innymi ja – Kazimierz Hulewicz. Po dyskretnym ustawieniu ludzi ze wszystkich czterech stron budynków popłynął rozkaz: “Franek! Wychodź z podniesionymi rękami, bo inaczej spalimy Ciebie razem z budą i dzieciakami!”. Cisza trwała długo. Myśleliśmy, że się ubiera. Nagle otwarło się okno i poleciały granaty: w lewo, w prawi i na wprost (..) biegł Franek. Jeden ze snajperów Majewski przestrzelił uciekinierowi nogę w łydce. Franek jeszcze czołgał się, ale już bez szans. Został podziurawiony przez pociski. Nazajutrz ciało Franka “bandyty” rzucone na furmankę pokazywano w Nowym Mieście, wożąc ulicami”

“Lwa” i “Cichego” pochowano w jednym grobie. Bronisław Jadanowski, brat Franciszka, w przebraniu kobiety obserwował cmentarz i widział, gdzie chowano żołnierzy. Po amnestii w kwietniu 1947 r. rodzina Sarnowskich wykopała ciało i włożyła do trumny, a Jadanowscy przenieśli ciało na cmentarz w Radomnie. Oczywiście, wykopanie ciał musiało odbyć się nocą. W 2011 r. mogiła “Lwa” uległa zniszczeniu w wyniku warunków atmosferycznych. Rodzina udała się do proboszcza parafii, podczas rozmowy okazało się, że w księdze kościelnej przy nazwisku Jadanowskiego ówczesny proboszcz ks Piechowski dopisał informację, że Franciszek zginął jako żołnierz z oddziału “Cichego”. Po odnowieniu nagrobka zawieszono tablicę z napisem “Poległ w walce z milicją, jako członek “Cichego” w Tylicach”.

JÓZEF RYDEL “TYGRYS” i ALFONS ORZEPOWSKI “CZERWONKA / LIS”

“17 lutego 1947 r. dwóch ostatnich żołnierzy rozbitego oddziału “Cichego”: Alfons Orzepowski “Lis” i Józef Rydel “Tygrys” zostało zastrzelonych przez milicjantów z Wawrowic. Partyzanci ukrywali się wówczas u zaprzyjaźnionego rolnika Bronisława Zielińskiego w Małych Bałówkach (pow. lubawski). Nad ranem dom, w którym nocowali, otoczyli milicjanci. Orzepowski i Rydel zostali zaskoczeni w czasie snu. Zginęli podczas próby ucieczki przed domem, w którym przebywali. Ciała wywieziono do kostnicy przyszpitalnej w Nowym Mieście Lubawskim, a kilka dni później 24 stycznia (przyp. red. – lutego) 1947 r. potajemnie pochowani na cmentarzu parafialnym. Obecnie nie ma śladu po ich grobach.

Grób Cichego w NML jesień 2020 r.

Źródła:

  1. Kwartalnik “Wyklęci” nr 3/2016.
  2. Paczoska-Hauke Alicja., Oddział ROAK Marcjana Sarnowskiego „Cichego”, „Zeszyty Historyczne WiN-u”, R. XXIII, nr 40.

Powiązane